 |
Power of Metal + mocna strona metalu +
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Cień
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 225
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 10:14, 21 Gru 2008 Temat postu: Minsk |
|
|
Minsk - The Ritual Fires of Abandonment
Kapitalna płyta, jedna z największych rzeczy, jakie słyszałem. Geniusz, zamknięty w tych niespokojnych dźwiękach przywodzi na myśl rozmyte obrazy, mnóstwo dymu, opary alkoholu…
Szaleństwo skąpane w ogromie uczuć, a jednocześnie oszczędna kalkulacja - tutaj nikt nikomu nie następuje na głowę, przed nikim nie otwierają się tu drzwi na oścież; każdy na własną rękę musi zmierzyć się z tym kawałkiem brudnej i szorstkiej muzyki. Na „The Ritual…” wszystko płonie. Płonie, aż przyprawia o ból co bardziej wrażliwych. Pozostaje tylko proch, zgliszcza i dym - ulotny jak wspomnienie chwil, należących do bardzo odległej przeszłości. Pozostaje jeszcze ucieczka od jednego obłędu do następnego, zniewolenie, obojętny i chłodny obraz piekła samotności - Minsk wykrzyczał chyba najpiękniejszą, najbardziej nieokiełznaną pieśń, lecz równocześnie chyba najlepiej dojrzał wszystkie przepastne głębiny oraz „knieje duszy” i dojmującą samotność człowieka.
Ile razy słucham tej płyty, wydaje mi się, że obcuję ze światem zupełnie zdeformowanym, chłodnym, obojętnym. Nie smutnym, bo wszystko na tej płycie w jakiś sposób zamyka drogę do jakiejkolwiek nadziei. Tutaj jest się pogrążonym w świecie, do którego nie pada światło miłości i zrozumienia. Poczucie bezsilności, dna, chaosu i otchłani jest wszechobecne.
Ze słuchaniem „The Ritual…” jest jak z piciem. Najpierw każdy udaje mocnego, za pierwszym razem nie przemawia do nikogo z nas. Kiedy w gardło leje się pierwszą pięćdziesiątkę, tylko drapie i mocno szczypie. Potem jednak wciąga i uzależnia. Każde kolejne przesłuchanie wchodzi lepiej, w gardło wlewamy kolejne procenty, wchodzą coraz bardziej przyjemnie, jak woda. W końcu łapiemy się na tym, że nie możemy przestać. Ale jest za późno. Nie wiemy, co się dzieje, nie możemy przestać, musimy kolejną pięćdziesiątkę, setkę, bo butelka jeszcze nie jest opróżniona. Nie interesuje nas nic dookoła. Pijemy, słuchamy. Coraz więcej. Wszystko wchodzi już idealnie, my jesteśmy bezsilni, już nad niczym nie mamy kontroli, a zarazem wciąż niewiele z tego rozumiemy. Poddajemy się. Tymczasem to coraz bardziej działa na nas, wchodzi w nasze wnętrza. Wyniszczamy się. Po chwili padamy na ryj, leżymy. Jesteśmy ledwie przytomni, nie wiemy co się dzieje. W głowie pełno szumu, przed oczami majaki, nie możemy wstać, nie możemy zachować równowagi. Sparaliżowane ciało i odurzony umysł nie potrafią ze sobą współgrać. Co się kurwa dzieje? Jedyne co nam pozostaje, to kolejny raz włączyć przycisk „play”. Jeszcze raz pociągnąć z butelki. Bo nie ma ratunku. Nie ma nikogo obok.
Ostatnio zmieniony przez Cień dnia Nie 10:16, 21 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Ivanhoe
Dołączył: 19 Cze 2008
Posty: 2538
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Sprzed monitora
|
Wysłany: Nie 10:49, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Muzyczne katharsis, oczyszczenie duszy i wszystkich zmysłów, znakomita kontynuacja ‘neurotycznego’ stylu, połączenie skrajnych emocji, innowacja, oryginalność, nietuzinkowa muzyka – tak można by streścić w jednym zdaniu ten znakomity album.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie 11:07, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Świetna płyta, choć jak niektórzy twierdzą, że przebiła ostatnie Neurosis to ja się lekko ironicznie uśmiecham.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Oenologist
Dołączył: 18 Cze 2008
Posty: 5168
Przeczytał: 30 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 11:36, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Przebiła pstatnie Neurosis.
No i to przegięte, ciężkie brzmienie gitar...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
hollowman
Dołączył: 19 Gru 2008
Posty: 2600
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 11:44, 21 Gru 2008 Temat postu: Re: Minsk - The Ritual Fires of Abandonment |
|
|
Cień napisał: |
Kapitalna płyta, jedna z największych rzeczy, jakie słyszałem. Geniusz, zamknięty w tych niespokojnych dźwiękach przywodzi na myśl rozmyte obrazy, mnóstwo dymu, opary alkoholu…
Szaleństwo skąpane w ogromie uczuć, a jednocześnie oszczędna kalkulacja - tutaj nikt nikomu nie następuje na głowę, przed nikim nie otwierają się tu drzwi na oścież; każdy na własną rękę musi zmierzyć się z tym kawałkiem brudnej i szorstkiej muzyki. Na „The Ritual…” wszystko płonie. Płonie, aż przyprawia o ból co bardziej wrażliwych. Pozostaje tylko proch, zgliszcza i dym - ulotny jak wspomnienie chwil, należących do bardzo odległej przeszłości. Pozostaje jeszcze ucieczka od jednego obłędu do następnego, zniewolenie, obojętny i chłodny obraz piekła samotności - Minsk wykrzyczał chyba najpiękniejszą, najbardziej nieokiełznaną pieśń, lecz równocześnie chyba najlepiej dojrzał wszystkie przepastne głębiny oraz „knieje duszy” i dojmującą samotność człowieka.
Ile razy słucham tej płyty, wydaje mi się, że obcuję ze światem zupełnie zdeformowanym, chłodnym, obojętnym. Nie smutnym, bo wszystko na tej płycie w jakiś sposób zamyka drogę do jakiejkolwiek nadziei. Tutaj jest się pogrążonym w świecie, do którego nie pada światło miłości i zrozumienia. Poczucie bezsilności, dna, chaosu i otchłani jest wszechobecne.
Ze słuchaniem „The Ritual…” jest jak z piciem. Najpierw każdy udaje mocnego, za pierwszym razem nie przemawia do nikogo z nas. Kiedy w gardło leje się pierwszą pięćdziesiątkę, tylko drapie i mocno szczypie. Potem jednak wciąga i uzależnia. Każde kolejne przesłuchanie wchodzi lepiej, w gardło wlewamy kolejne procenty, wchodzą coraz bardziej przyjemnie, jak woda. W końcu łapiemy się na tym, że nie możemy przestać. Ale jest za późno. Nie wiemy, co się dzieje, nie możemy przestać, musimy kolejną pięćdziesiątkę, setkę, bo butelka jeszcze nie jest opróżniona. Nie interesuje nas nic dookoła. Pijemy, słuchamy. Coraz więcej. Wszystko wchodzi już idealnie, my jesteśmy bezsilni, już nad niczym nie mamy kontroli, a zarazem wciąż niewiele z tego rozumiemy. Poddajemy się. Tymczasem to coraz bardziej działa na nas, wchodzi w nasze wnętrza. Wyniszczamy się. Po chwili padamy na ryj, leżymy. Jesteśmy ledwie przytomni, nie wiemy co się dzieje. W głowie pełno szumu, przed oczami majaki, nie możemy wstać, nie możemy zachować równowagi. Sparaliżowane ciało i odurzony umysł nie potrafią ze sobą współgrać. Co się kurwa dzieje? Jedyne co nam pozostaje, to kolejny raz włączyć przycisk „play”. Jeszcze raz pociągnąć z butelki. Bo nie ma ratunku. Nie ma nikogo obok. |
ok, a co bierzesz ?
Cytat: |
Świetna płyta, choć jak niektórzy twierdzą, że przebiła ostatnie Neurosis to ja się lekko ironicznie uśmiecham. |
zgadzam się ze to świetna płyta, ale NA PEWNO nie przebiła ostatnich neurosis, a już na pewno nie przebiła Given to the rising
|
|
Powrót do góry |
|
 |
K0stek
Dołączył: 20 Cze 2008
Posty: 2759
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Toruń
|
Wysłany: Nie 13:03, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
A właśnie, że:
Oenologist napisał: |
Przebiła ostatnie Neurosis. |
Cytat: |
No i to przegięte, ciężkie brzmienie gitar... |
Oraz elektroniczne trzaski w tle, saksofon w The Orphans of Piety itd. Cuda się tu dzieją.
Moja druga po zeszłorocznym DsO najlepsza płyta z 2007. Ciekawe czy to przebiją przyszłorocznym krążkiem.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ivanhoe
Dołączył: 19 Cze 2008
Posty: 2538
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Sprzed monitora
|
Wysłany: Nie 14:17, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
W porównaniu z Neurosis stawiałbym na remis. The Eye of Every Storm jest znacznie lepsze od debiutu Minsk, ale w zeszłorocznym pojedynku poziom bardzo wysoki i wyrównany.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
K0stek
Dołączył: 20 Cze 2008
Posty: 2759
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Toruń
|
Wysłany: Nie 14:25, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
3 ostatnie krążki Neurosis to mniej więcej ten sam- piekielnie wysoki poziom, ale to Minsk zeszłorocznym albumem zaprezentował nowe, świeże podejście do takiego grania.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Cień
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 225
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 15:28, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Ivanhoe napisał: |
W porównaniu z Neurosis stawiałbym na remis. The Eye of Every Storm jest znacznie lepsze od debiutu Minsk, ale w zeszłorocznym pojedynku poziom bardzo wysoki i wyrównany. |
Tak dla sprostowania to za debiut Minsk należałoby uznać "Out of a Center Which is Neither Dead Nor Alive". Natomioast co do Neurosis - fakt, TEOES to kapitalna rzecz. Ale porównywać Neurosis do Minsk to moim zdaniem trochę niepotrzebne uproszczenie, bo choć zespoły grają podobnie, to jednak wachlarz emocji prezentują moim zdaniem zgoła różny.
Cytat: |
3 ostatnie krążki Neurosis to mniej więcej ten sam- piekielnie wysoki poziom, ale to Minsk zeszłorocznym albumem zaprezentował nowe, świeże podejście do takiego grania. |
o to to :toast:
Ostatnio zmieniony przez Cień dnia Nie 15:29, 21 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ivanhoe
Dołączył: 19 Cze 2008
Posty: 2538
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Sprzed monitora
|
Wysłany: Nie 15:43, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Cień napisał: |
]Tak dla sprostowania to za debiut Minsk należałoby uznać "Out of a Center Which is Neither Dead Nor Alive". |
Czyżby z mojej wypowiedzi wynikało coś innego?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Cień
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 225
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 15:54, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Ivanhoe napisał: |
Cień napisał: |
]Tak dla sprostowania to za debiut Minsk należałoby uznać "Out of a Center Which is Neither Dead Nor Alive". |
Czyżby z mojej wypowiedzi wynikało coś innego? |
sorry for my mistake
Ostatnio zmieniony przez Cień dnia Nie 15:55, 21 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
hollowman
Dołączył: 19 Gru 2008
Posty: 2600
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 21:38, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Cytat: |
Oraz elektroniczne trzaski w tle, saksofon w The Orphans of Piety itd. Cuda się tu dzieją.
Moja druga po zeszłorocznym DsO najlepsza płyta z 2007. Ciekawe czy to przebiją przyszłorocznym krążkiem. |
oczywiście, The ritual fires... ma swój urok, jest jakby bardziej, nie wiem...orientalna niż ostatnie zimne, mroczne płyty neurosis
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Oenologist
Dołączył: 18 Cze 2008
Posty: 5168
Przeczytał: 30 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Nie 21:44, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
hollowman napisał: |
Cytat: |
Oraz elektroniczne trzaski w tle, saksofon w The Orphans of Piety itd. Cuda się tu dzieją.
Moja druga po zeszłorocznym DsO najlepsza płyta z 2007. Ciekawe czy to przebiją przyszłorocznym krążkiem. |
oczywiście, The ritual fires... ma swój urok, jest jakby bardziej, nie wiem...orientalna niż ostatnie zimne, mroczne płyty neurosis |
No coś w ten deseń. Na pewno jest mniej ascetyczna, więcej sie dzieje w tle - coś bzyczy, buczy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
K0stek
Dołączył: 20 Cze 2008
Posty: 2759
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Toruń
|
Wysłany: Nie 22:11, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
Swoją drogą jeśli chodzi o Given to the Rising to sprawa jest ciekawa, bo fani zastanawiali się co tam jeszcze wykombinują a oni zdecydowali się na pierdolnięcie. Wyszło świetnie.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie 22:13, 21 Gru 2008 Temat postu: |
|
|
jebana, na Empik.com za 45 zł !
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|